alfabet emigracji

H jak Hamlet, Helsingborg i Helsingør

00:12

Chyba nieważne w jakim kraju przyszłoby mi mieszkać, bo i tak zawsze starałabym się zwiedzać tak dużo jak to tylko możliwe. Mieszkanie w Szwecji dało mi możliwość nie tylko podróżowania po tym kraju, ale też często wyskakiwania poza jego granice na krótkie wycieczki. W taki sposób zwiedziłam sąsiednie stolice - Kopenhagę, Oslo i Helsinki, choć każda z tych wycieczek zajęła co najmniej pełen dzień. Ale da się przecież zobaczyć też i dwa kraje w jeden dzień i przykładem takiej wycieczki może być nasz wypad do Helsingborga i Helsingøru.
Skoro mieszkam w Szwecji, to chyba bardziej niż oczywiste, że wycieczkę zaczynamy z tej strony. Jedyne, co właściwie wiedziałam o Helsingborgu przed wyjazdem to to, że ma on dobre połączenie z Helsingørem... Chyba to niezbyt dużo :P. Pierwsze, na co zwróciłam uwagę po przyjeździe do budynek ratusza z wysoką dzwonnicą, wybudowany w 1897 r. i przypominający nieco mały zameczek :).
Nie tak znowu daleko od ratusza w Helsingborgu znajduje się ogromny kościół maryjny. Wybudowany w stylu gotyckim w XIV wieku jest jednym z najstarszych budynków w mieście. Jak i w wielu innych kościołach, także tutaj zwróciłam uwagę na piękne witraże, stanowiące niezłą lekcję historii Helsingborga. Niestety, zdjęcia robiłam moim starym aparatem, który w ogóle nie radził sobie z ciemnym wnętrzem kościoła... :(
Podążając dalej szlakiem atrakcji turystycznych, skierowaliśmy się do Kärnan. To średniowieczny zamek, a właściwie współcześnie już tylko wieża będąca pozostałością duńskiej fortecy położonej w tym miejscu i zniszczonej w XVII wieku z rozkazu króla Karola XI.
Nie było żadnej opłaty za wstęp podczas mojej wizyty w wieży, choć w międzyczasie wszystko mogło się zmienić. Kärnan jest wysoka na 34 metry a jej ściany są bardzo grube i wyposażone w malutkie okna, więc wspinaczka po schodach odbywała się przy niewielkiej ilości światła ;).
Ale znacznie bardziej interesujący niż sama wieża (i jej historia, oczywiście ;) ) jest widok z jej szczytu. Choć Kärnan nie jest zbyt wysoka, rozciąga się z niej ładny widok na centrum Helsingborga oraz gdzieś dalej w tle widać też i Danię. Miasto szekspirowskiego Hamleta - Helsingør ;).
Choć zazwyczaj naprawdę lubię spacerować po małych szwedzkich miasteczkach (no dobra, Helsingborg nie jest znowu taki mały... ale duży też nie ;) ), pogoda nie sprzyjała długim spacerom. Zdecydowanie nie jestem miłośniczką szwedzkiej jesieni ;). Krótki spacer po centrum miasta pozwolił na odkrycie kilku fontann, ale szybko padła decyzja, że już najwyższy czas na zmianę kraju.
Helsingborg i Helsingør oddziela cienka cieśnina, którą najprościej pokonać promem linii Scandlines. Rejs jest bardzo krótki i - w oparciu o stronę firmy - kosztuje 67 koron od osoby za bilet w obie strony. Choć widok z pokładu był bardzo ładny, to byłby masochizm zostać tam dłużej ;). Na szczęście w środku był też sklep wolnocłowy, chyba najpopularniejsze miejsce wśród podróżnych.
Nic łatwiejszego niż znalezienie zamku, gdy już dotrze się do Helsingøru. Twierdza zwie się Kronborg i została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Konborg wybudowano w XV wieku i razem z Kärnan (jako że Helsingborg był w tamtych czasach również duńskim miastem) miały za zadanie kontrolować tę trasę przez Bałtyk.
Ale to, z czego słynnie Kronborg w szczególności to fakt, że dla wielu ludzi jest to po prostu zamek Hamleta. Cytując stronę allscandinavia - "w rzeczywistości Szekspir nigdy nie podróżował po Danii, a przynajmniej nic na ten temat nie wiadomo. A książkowe Elsinore to miasto. Zamek, do którego odnosi się sztuka, to Kronborg." W twierdzy odgrywano też wielokrotnie sztukę "Hamlet"... To musiałoby być niesamowite do zobaczenia - nie mogę sobie wyobrazić lepszej scenerii! :)
Niestety, czas i pieniądze nie pozwoliły na wizytę w środku... Dziś pewnie zorganizowałabym to nieco lepiej, w końcu mieszkając tutaj zaczynam się specjalizować w takich krótkich wycieczkach :). Myślę, że poznałam już okolice Sztokholmu znacznie lepiej niż cokolwiek w pobliżu Warszawy, choć tam akurat mieszkałam jakieś 6 lat? ;) No i wciąż myślę, że tutaj też jeszcze prawie nic nie widziałam. Właściwie to bardzo bym chciała zwiedzać i odkrywać Szwecję bardziej i bardziej... ale dlaczego wszystko tu musi być takie drogie?! ;)
Myślę, że nikogo nie zaskoczę, pisząc, że post ten (jak i większość ostatnich ;) ) to część projektu "Alfabet emigracji", prawda? A tutaj znajdziecie literkę H na innych blogach:
- Gone to Texas: H jak upał
- Anna Maria Boland: H jak Haarlem
- Kropka za oceanem: H jak Halloween
- Anna Maria Gregorowicz: H jak Huisarts

Podobne posty

7 komentarze

  1. Też byłam w Helsingborgu, ale do Helsingoru już nie dotarłam. Ach te studenckie czasy... Trzeba było oszczędnie, a bilet z Lund do Helsingborgu już był dużym obciążeniem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Malmo też nie był najtańszy :D Oj tak, Szwecja na studiach potrafiła uderzyć w portfel :D

      Usuń
  2. oo, mogłem spojrzeć na Helsingor od drugiej strony :)

    widzę, że pogoda podobna jak tego lipca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I z której strony podoba się bardziej? ;) A w lipcu tego roku pogoda nie dopisała niestety... jakoś dziwny ten rok pogodowo :D

      Usuń
  3. Aż chce się zwiedzać! Btw - czy już wspominałam, że uwielbiam Twojego bloga, jest po prostu piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! :) A Szwecję gorąco polecam do zwiedzania, też jest piękna :D

      Usuń
  4. Super wycieczka i mimo, że wirtualna to wspaniała :) Dzięki za super zdjęcia :)
    Pozdrawiam, Justa x

    OdpowiedzUsuń

Kraje

anglia (3) austria (1) belgia (1) chorwacja (12) dania (1) ekwador (5) finlandia (6) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (19) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (147) włochy (7) zea (4)

Instagram