trochę prywaty

Liebster Blog Award

22:03

Chociaż sama nazwa brzmi bardzo fajnie (w końcu kto nie lubi nagród? ;) ), to w tym wszystkim bardziej chodzi o nominację bloga niż cokolwiek innego. Jak mówi część loga - odkryj nowe blogi! Pokrótce chodzi o to, że jeden bloger zadaje pytania innym, mając przed sobą główny cel - poznanie się lepiej :). Kilka dni temu zostałam nominowana przez Karolinę z bloga Francuskie życie. A tutaj, odpowiadając na jej pytania, chciałabym Wam trochę poopowiadać o sobie... :) Sama do tego nie "nominuję" nikogo, choć oczywiście wszystkich zapraszam do odpowiadania na pytania w komentarzach, jeśli tylko chcecie :).
1. Jaki jest twój znak według chińskiego horoskopu? Zgadzasz się z opisem?
Urodziłam się w październiku '89, to był Rok Węża. Przejrzałam opis znaku na stronie podanej przez Karolinę. Ogólnie podchodzę do takich rzeczy dość sceptycznie, bo myślę, że każdy może znaleźć coś "osobistego" w każdym opisie tego typu - horoskopy są tak ogólne, że to naprawdę nie jest trudne zadanie ;). Więc z czym bym się zgodziła z tej strony? "Wąż ceni sobie spokój i nie lubi być poganiany", "Ma doskonałą pamięć (...) i szybko się uczy", "nie boi zadawać trudnych pytań, sam też w razie potrzeby przyznaje się do popełnionych błędów", "lubi podróżować i chętnie poznaje nowych ludzi", no i przede wszystkim - "jest rozmowny i ma cięte poczucie humoru" :D. To to już najprawdziwsza prawda. Właściwie to już oficjalnie pozwoliłam mojemu managerowi kazać mi się zamknąć, kiedy za dużo gadam. Na szczęście jest on dobrym człowiekiem, który zawsze odpowiada: "Nigdy tego nie zrobię, gadaj! Lubię, kiedy mówisz, bo to znaczy, że jesteś w dobrym nastroju" :). Ponadto "nienawidzę sytuacji, kiedy zostaję pozostawiona w połowie drogi", no i podejmuję szybkie decyzje... Ach, jak już powiedziałam, w każdym opisie coś się do siebie dopasuje ;). Więc może z czym się tu nie zgadzam? Jeśli chodzi o mnie to na pewno nie "trudno go oszukać" - ja raczej aż za bardzo ufam ludziom. No i ten punkt o ubieraniu się ze smakiem... Boże! Jak dobrze mieszkać w kraju, gdzie nikt nie zwraca uwagi na to, co na siebie założysz, bo w sumie to całe życie mogłabym chodzić w dżinsach i t-shircie... Czy to takie ze smakiem? :P
2. Jakie jest twoje ulubione polskie słowo?
Szczęście. Przede wszystkim ze względu na samo jego znaczenie (w końcu jak można nie lubić szczęścia? ;) ). Ale także bardzo lubię brzmienie tego słowa. Jest pełne tych wszystkich sz cz ś i ć... Taki urok naszego języka :).
3. Obchodzisz Walentynki? Jeśli tak - w jaki sposób, jeśli nie - dlaczego?
Szerokim łukiem ;). Właściwie to już pisałam post na ten temat w lutym - ciekawych szczegółów, zapraszam tutaj. "Nigdy nie obchodziłam Walentynek. Zazwyczaj dlatego, że akurat tego dnia byłam wolna, nieszczęśliwie zakochana, albo akurat miłość mojego życia siedziała gdzieś w innym kraju. Albo po prostu uważałam to za tanią amerykańską komercję, której przecież w Polsce nie potrzebujemy, prawda? No cokolwiek. Wybierzcie sobie jedną z tych opcji - to, co brzmi lepiej." - po prostu tak ;).
4. Najbardziej absurdalna rzecz, jaką kiedykolwiek usłyszałaś od bliskiej ci osoby...
Cóż, tutaj mogłabym dopiero zacząć wyliczankę ;). Ale powiedzmy, że ostatnio moim numerem jeden było zaprzeczanie wszystkim moim słowom oparte na czymś w stylu: "wysłałaś mi kiedyś obrazek z internetu, gdzie pisało "jeśli kobieta mówi tak, to myśli nie, a jeśli mówi nie, to znaczy..." (znacie takie głupie obrazki, nie?), więc uważam, że gdy teraz mówisz, że coś chcesz, to naprawdę nie chcesz tego, albo masz coś innego na myśli albo..." - szczerze, wciąż nie nadążam za tą "logiką"...
5. Jaki jest twój ulubiony zapach?
Ulice miasta mokre od deszczu. Nie wiem, dlaczego, ale jest to w jakiś sposób magiczne ;).
6. Najbardziej nieudany prezent jaki kiedykolwiek dostałaś...
Cóż, zazwyczaj nie mam powodów do narzekań ;). Może przez to, że zarówno rodzina, jak i przyjaciele, zwykli kupować to, o co się ich prosi. Myślę, że jedynym "nieudanym" prezentem był raz szalik, który moja mama oceniła w ten sposób: "kupiony w drogim sklepie przez kogoś, kto w ogóle nie ma gustu" - chyba nawet nigdy go nie nosiłam... Ale, jak już powiedziałam, zazwyczaj nie mam problemów z niewłaściwymi prezentami ;). Choć nienawidzę pytania: "Co byś chciała dostać?" - doszłam już do tego momentu w życiu, że po prostu sobie kupuję to, czego chcę/potrzebuję, a jeśli nie mogę tego zrobić, to zazwyczaj przyczyną jest wysoka cena, więc tym bardziej od nikogo nie wymagałabym wydania na mnie takich pieniędzy ;).
7. Jakiego przedmiotu w szkole nie znosiłaś?
Fizyki i biologii. Co ciekawe, lubiłam przy tym matematykę i chemię. Ale może to wszystko przez to, że nigdy nie miałam dobrych nauczycieli z tych dwóch przedmiotów, więc pewnie nawet nie opanowałam podstaw ;). W liceum z kolei do mojej listy "przedmiotów, których nie lubię" dodałam język rosyjski, odkąd na samym początku nauczycielka powiedziała mi, że mówię po rosyjsku jak jakiś Niemiec ;).
8. Planujesz powrót do Polski? Dlaczego?
Nie. Ale jak ktoś kiedyś powiedział: jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach. Więc powiedzmy, że obecnie tego nie planuję, bo wciąż uważam, że nie zrobiłam ani nie widziałam w życiu wystarczająco dużo, a powrót do Polski byłby dla mnie krokiem w tył. A ja nie lubię się cofać. Poza tym naprawdę cenię sobie to wygodne życie za granicą, to, że zarobki pozwalają cieszyć się podróżami i spełniać marzenia, nawet jeśli zarabiam niewiele. Ten styl pracy, że mój przełożony jest bardziej przyjacielem niż szefem. Nie myślę, że zostanę w Szwecji na długo, ale nawet jeśli pewnego dnia zdecydowałabym się na powrót do Polski, wcześniej będę szukała swojego miejsca na ziemi :). No i liczę się z tym, że w międzyczasie wszystko może się zmienić do tego stopnia, że w Polsce będę się już czuła obco... Cóż, wciąż jestem młoda, wszystko przede mną. Pożyjemy, zobaczymy :).
9. Kiedy ostatni raz zrobiłaś coś dla siebie?
To pytanie utkwiło mi w głowie, odkąd tylko je przeczytałam na blogu Karoliny kilka dni temu. I nie chodzi o to, że nigdy nie robię nic dla siebie. Oczywiście, że robię, ale zawsze, ZAWSZE, patrzę też na innych. Czy to, co planuję, zadowoli też innych... Albo chociaż nikogo nie zrani? A do tego to okropne poczucie winy, błędne koło. Z wakacji w Polsce zawsze wracam bardzo zmęczona, bo chcę poświęcić cały wolny czas bliskim. Choć lubię swoją pracę, potrafi być ona wyczerpująca, więc szczególnie po ciężkim tygodniu, chciałabym czasem poleżeć w weekend w łóżku bez poczucia winy, że marnuję czas, co było wręcz niemożliwe z Kolumbijczykiem u boku czy jak wracałam do domu. Ale cóż, odpowiadając już bezpośrednio na pytanie - chyba ostatnie, co zrobiłam tak dla siebie, to było kupno kolorowanki dla dorosłych (i kredek, oczywiście ;) ). A wiecie, co jest w tym wszystkim najciekawsze? Większość (na szczęście nie wszystkie) reakcji z mojego polskiego otoczenia była czymś od śmiechu "no jak dziecko", przez "masz chyba za dużo wolnego czasu", aż po "jeśli chcesz się zrelaksować, powinnaś..." i tutaj wstawcie coś w stylu "napić się" albo "uprawiać ten i ten sport". Większość moich współpracowników (głównie Szwedów) reagowała raczej jak "super, że znalazłaś coś, co ci sprawia przyjemność", "opowiedz mi coś więcej" czy "sama to robię / znam kogoś kto to robi i słyszałam, że to fajne". Wiem, uogólniam, ale mimo wszystko... To też trochę sprawia, że nie chcę za bardzo wracać do Polski. Bo tu po prostu łatwiej być sobą bez poczucia winy.

Podobne posty

6 komentarze

  1. Bardzo mi się podoba idea tej nagrody. Dzięki niej faktycznie można odkryć nowe blogi, a na tych już nam znanych... dowiedzieć się więcej o ich autorach. :)
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo ciekawy pomysł :) Sama już swojej listy blogów tu nie robiłam, bo chyba większość autorów i tak już była nominowana :D Również pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Jakże miło się czyta! Dziękuję, że zaakceptowałaś nominację, idea tego projektu jest bardzo fajna, można się tyle dowiedzieć o blogerach ;) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za nominację :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Obszerne odpowiedzi. A wiesz, że horoskopy nie powinny mieć racji bytu? To kwestia urodzenia nie tylko dnia, ale i czasu, momentu w układzie gwiezdnym i to jest, że tak powiem, grubsza kalkulacja. Jako "Hexe" poczułam się w obowiązku skomentować ten punkt... O_o'
    Podoba mi się tutaj, ładnie prowadzisz tę stronę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ciężko się tak naprawdę zgodzić z takimi horoskopami, a już zwłaszcza rocznymi... W końcu nikt mi nie wmówi, że wszystkie osoby z danego roku mają takie same cechy :D Ja w horoskopy w ogóle nie wierzę, ale jak już pytanie zadano, to odpowiedziałam :)
      Dziękuję za komentarz! :)

      Usuń

Kraje

anglia (3) austria (2) belgia (1) chorwacja (12) dania (1) ekwador (5) finlandia (7) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (22) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (161) włochy (7) zea (4)

Instagram